Bez towarzystwa ale z parasolem
Fundusz akcji czy obligacji, inwestowanie bezpieczniejsze czy raczej agresywne – oto dylemat niemal wszystkich inwestorów. Ostatnio wielu inwestorów ma także inny problem, który zwie się – towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Inwestorzy uważają, że za zarząd swoimi pieniędzmi zbyt wiele płacą i w pewnym sensie mają rację, ponieważ w Polsce płaci się najwięcej za podobne zarządzanie funduszami.
- No właśnie, tymczasem efekty są takie jakie są. To prawda, że fundusze wiele odrobiły ze strat jakie poniosły w czasie wielkiej bessy, ale nie jest to bynajmniej zasługa panów z tfi, tylko hossy jaka utrzymuje się od jakiegoś czasu na rynku funduszy inwestycyjnych. Nie widzę powodu, aby płacić tak duże pieniądze tym panom i dlatego sam wchodzę na giełdę. Chcę mieć samodzielność decyzji, chcę na własne ryzyko inwestować i jeżeli zyskam nie będę dzielić się swoimi pieniędzmi z tfi, jeżeli natomiast stracę to stracę na własny rachunek – przekonuje jeden z inwestorów.
Oczywiście jest to osobista decyzja każdego inwestora, towarzystwa funduszy inwestycyjnych nikogo na siłę nie ciągną do siebie. Jeżeli ktoś ma czas i pieniądze, a także niezbędną wiedzę na temat inwestowania na rynku funduszy, to może oczywiście sam zająć się swoimi sprawami finansowymi. Ci, którzy nie czują się na siłach, aby podjąć to wyzwanie pozostaną w tfi. I to oni czekają na odpowiedź w jakie fundusze najlepiej zainwestować. Nie jest to proste i zapewne towarzystwa funduszy inwestycyjnych takiej 100 procentowej odpowiedzi na to pytanie nie dadzą, bowiem jej po prostu nie ma. Nie ma recepty na stałe zyski, aby zyski były muszą być i straty. Czyli ktoś musi przegrać by ktoś mógł wygrać.
- Osobiście niezdecydowanym i co najważniejsze dopiero wchodzącym na rynek funduszy inwestycyjnych, proponowałbym fundusze parasolowe. Dla niezorientowanych informacja, że fundusze parasolowe są funduszami inwestycyjnymi i składają się z subfunduszy. Poza tym dzięki takiej konstrukcji pozwalają na ominiecie obowiązku płacenia podatku przy konwersajcii jednostek między funduszami o różnym profilu. Ujmując rzecz prościej, jeżeli na jednym subfunduszu stracimy, a na drugim zyskamy, płacimy tylko podatek od różnicy zysku i straty. Bez takiego parasola trzeba byłoby zapłacić podatek w pełnym wymiarze – tłumaczy znawca tego rynku.
Fundusz parasolowy, jak sama nazwa wskazuje chroni nasz zysk przed tak zwanym podatkiem belki. A chroni tak długo jak tego życzy sobie inwestor. Może to trwać całymi latami, dlatego przed podjęciem decyzji o wyborze „parasola” powinniśmy się dobrze zastanowić, a przede wszystkim dokładnie przeanalizować ofertę. Jeżeli sami nie radzimy sobie z wyborem możemy poprosić o opinię doradcę finansowego, który zajmuje się rynkiem funduszy inwestycyjnych.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.